sobota, 5 listopada 2016

Dlaczego mówienie komuś po imieniu może stresować lub sprawiać przyjemność?

Dlaczego mówienie komuś po imieniu może  stresować 
lub sprawiać przyjemność?

          Zjawisko podwójnego stresu można doskonale zaobserwować podczas zwracania się do drugiego człowieka po imieniu lub używania zwrotów „Pan”,” Pani”. Korzystanie ze zwrotów „Pan”, „Pani”, w stosunku do osób nieznanych, obcych, które czują się  w naszym towarzystwie niepewnie, czyli są pod wpływem adrenaliny,  daje im poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Zwrot „Pan”, „Pani” jest informacją serotoniczną, która podnosi rangę, godność i tytuł danej osoby. Wytwarza to poczucie bezpieczeństwa i dystansu.

        Podobnych zwrotów używamy w stosunku do osób, które zajmują wysoką pozycję w hierarchii społecznej i obawiają się utraty władzy i swoich przywilejów. W tym przypadku używamy zwrotów „Pienie Kierowniku”, „Szefie”, „Panie Prezesie”, „Pani Dyrektor” a do kolegów i koleżanek zwracamy się po nazwisku.

       Z kolei zwracanie się do takich osób po imieniu lub używanie zwrotu „Ty”, jest bodźcem zbliżenia i powiększenia, który powiększa stres adrenalinowy i stanowi formę ataku. Przykładowo uczeń odzywa się do swojej nauczycielki: „Krysiu! Mogę iść po kredę?” lub kierowca  zwraca się do policjanta: „Pewnie chcesz zobaczyć moje dokumenty?”.

       Inaczej jest w stresie noradrenalinowym. Wszystkie, wcześniej wymienione hamujące informacje, są bodźcami oddalenia i zmniejszenia, które powiększają stres noradrenalinowy. Wystarczy użyć zwrotu „Pan”, „Pani” w stosunku do osoby, która czuje się z nami zaprzyjaźniona lub dopiero usiłuje się z nami zaprzyjaźnić, a osoba taka poczuje się odrzucana.  Nastąpi powiększenie jej noradrenalinowego stresu. Aby się o tym przekonać, proponuję odezwać się do swojej matki „Proszę Pani”, a do ojca „Proszę Pana”. Można też zacząć mówić do swojego dziecka lub przyjaciela po nazwisku.

         Wszystkie te zwroty, które w stresie adrenalinowym stanowiły formę hamulca,  tutaj w stresie noradrenalinowym pogłębią ten stres. Natomiast zwracanie się do tych osób po imieniu lub używanie zwrotu „Ty” jest bodźcem zbliżenia i powiększenia, który hamuje stres noradrenalinowy i stanowi formę przyjaznego zachowania. Wszystko to odbywa się według wcześniej omówionej zasady, która mówi:  Bodziec hamulcowy dla jednego stresu, pogłębia stres przeciwstawny.


Jak u człowieka następuje zmiana nastroju?

       Gdy schodzisz z pierwszego szczytu w górach, jednocześnie jesteś bliżej szczytu drugiego. Ta sama zasada obowiązuje w mózgu. Wszystkie informacje, które są hamulcem dla jednego stresu, działają jednocześnie na korzyść stresu drugiego.

       Przykładowo najpierw cieszymy się, że odwiedza nas miły i wesoły przyjaciel, a zaraz potem jego obecność zaczyna nas drażnić.. Takie przykłady można by mnożyć. Zwróć uwagę, jak bawią się małe dzieci. W chwilach, gdy są najbardziej radosne i rozbrykane, potrafią niespodzianie wszcząć awanturę i bójkę.

      Podobnie jest z dorosłymi. Do spontanicznych, niekontrolowanych bójek dochodzi tam, gdzie jest wesoło i radośnie czyli na weselach, na meczach piłkarskich, na dyskotekach i w barach. Przyjaciele zaczynają się kłócić, a nawet bić na pięści, w momentach, gdy rozmowa jest najbardziej ekscytująca i zażyła.

      Zadajmy sobie pytanie, jak działa ten mechanizm. Niewykluczone, że na skutek zmienionego składu wnętrza komórki, sygnały średnie odczytywane są jako silne. Możliwe też, że w rdzeniu nadnerczy dopamina na rozkaz mózgu zamieniana jest na adrenalinę.

       Zasada zmiany siły bodźca działa też w drugim kierunku. Wszystkie informacje, które są hamulcami dla stresu adrenalinowego, są jednocześnie informacjami dla stresu noradrenalinowego.



       Tak więc bodźce serotoniczne, które zapisywane są po przeciwnej stronie niż stres adrenalinowy, czyli w lewej półkuli mózgowej, jednocześnie obciążają tą półkulę i doprowadzają do wyzwolenia stresu przeciwnego noradrenalinowego. Przykładowo, najpierw cieszymy się, że odchodzi od nas hałaśliwy przyjaciel, aby po kilku godzinach ponownie za nim tęsknić.

        Wszystko to, co łagodziło skutki męczącego dynamizmu i dawało potrzebny spokój, monotonię i stabilizację, z czasem staje się za bardzo spokojne, za bardzo uciążliwe i swoją monotonią zaczyna sprawiać ból i cierpienie. Inny przykład. Z początku jest nam przyjemnie, że zwariowany pędzący pociąg zatrzymuje się, dzięki czemu odczuwamy błogi spokój i odprężenie, aby po kilku godzinach ponownie tęsknić za szybką jazdą.


         Dopamina zamienia się także w Noradrenalinę. W momencie, gdy ludzie wspaniale się ze sobą bawią i radują się swoją obecnością ,potrafią spontanicznie zerwać ze sobą kontakty. Obrażanie się następuje w formie wybuchu gniewu, który jest zainicjowany przez bardzo drobne bodźce np. nie odpisanie na SMS-a, nie złożenie propozycji spotkania.


         Stres noradrenalinowy  bardziej związany jest ze stresem społecznym. Część czołowa mózgu rejestruje zdarzenia  związane ze z troską o drugiego człowieka, troską o dzieci i wiarą w Boga, natomiast stres adrenalinowy bardziej dotyczy troski o własny organizm i rejestrowany jest w części środkowej mózgu. Obie strefy obliczeniowe funkcjonują w sposób następujący:


       Wiemy, że dbanie o drugiego człowieka, udzielanie mu pomocy, pozwala pozyskiwać jego względy i przychylność. Aby uwolnić się ze stresu norowego podejmujemy aktywne działania - pomagamy koledze naprawić samochód, podwozimy koleżankę swoim samochodem,  przez telefon ze spokojem wysłuchujemy opowieści o problemach naszej sympatii. Każdy kontakt z drugim człowiekiem wypala nas energetycznie.

         Jednak każda aktywność okupiona jest jakąś pracą, która z czasem coraz bardziej wypala nasze zasoby energetyczne. Wówczas cała znajomość zaczyna nas męczyć, drażnić i sprawiać fizyczny ból. Dopaminowe pobudzenie zamienia się w stres adrenalinowy. Przeciążona prawa półkula informuje nas, że weszliśmy w niebezpieczną dla naszego organizmu sytuację i powinniśmy teraz zatroszczyć się o siebie. Towarzyszy temu zmiana sposobu myślenia. Z ubolewaniem stwierdzamy, że koledze niepotrzebnie pomagaliśmy naprawiać samochód, bo teraz mamy brudne ubranie, źle się stało, że koleżankę zawoziliśmy samochodem, bo teraz musimy płacić za benzynę a nasza kochana sympatia, opowiadając nam przez telefon o swoich rodzinnych problemach, zabrała nam dużo cennego czasu  na załatwienie swoich spraw.

         Pod wpływem silnych impulsów zaczynamy walczyć o własne wygody. Odmawiamy koledze pomocy przy naprawie samochodu, gdy koleżanka wychodzi z zakładu pracy i rozgląda się za naszym samochodem, chowamy się za rogiem pobliskiego budynku, a gdy dzwoni telefon, prosimy domowników, aby poinformowali dzwoniącego, że nie ma nas w domu.

       Jednak po pewnym czasie stabilna sytuacja staje się nudna, monotonna i dokuczliwa,  a wytworzone nadwyżki energetyczne zaczynają nas męczyć. Robimy się niespokojni i niecierpliwi. W naszych strukturach mózgu wyzwala się stres noradrenalinowy i znowu zmienia się nasz sposób myślenia. Spostrzegamy, że troszcząc się o siebie trochę brutalnie i niekoleżeńsko postąpiliśmy z naszymi znajomymi i przyjaciółmi. Odczuwamy poczucie winy i mamy wyrzuty sumienia. Aby wyzwolić się z tego stresu, próbujemy w jakiś sposób zbliżyć się do naszych znajomych. Stajemy się mili, uprzejmi i pomocni.

       Człowiek nieustannie stoi przed dylematem: dbać o siebie czy o bliźniego. Myślenie i podejmowanie decyzji odbywa się poprzez sumowanie obciążeń elektrycznych wszystkich komórek nerwowych na obszarze całego mózgu. Dzięki procesom sumowania impulsów mózg może wyliczyć, co jest bardziej korzystne dla organizmu:

* Pójść do hałaśliwej szkoły (adrenalina), czy wysłuchiwać umoralniających uwag swoich rodziców (noradrenalina).
* Czy bardziej opłaca ciężko zapracować na górski rower (adrenalina), czy zrezygnować z jeżdżenia nowo otwartą trasą rowerową (noradrenalina).
* Wpuścić w nocy kolegę do domu i wysłuchać, co ma do powiedzenia, czy też pozwolić mu, aby się obraził (noradrenalina).
* Iść z nowo poznanym partnerem na randkę i wysłuchiwać uwag ze strony swojego współmałżonka (adrenalina) czy pozostać w domu (serotonina)

           Człowiek nieustannie stoi przed dylematem: dbać o siebie czy o bliźniego. Czasami ten dylemat jest tak silny i zrównoważony, że człowiek nie wie w jakim funkcjonować stresie. Doprowadzenie do idealnej równowagi często kończy się wybuchem śmiechu. O tym ciekawym zjawisku możecie poczytać TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz