sobota, 5 listopada 2016

Nieustanna zamiana stresów

Nieustanna zamiana stresów

         Znajdując się w stresie nadmiaru energii, nasz mózg naprowadza nasze ciało na zjawiska dynamiczne, ruchliwe i głośne. Odwiedzamy swojego przyjaciela, podejmujemy walkę z wrogiem, zaczynamy sprzątać mieszkanie.

             Ulgę przynosi także zwracanie i skupianie uwagi na różnych, charakterystycznych przedmiotach i zjawiskach zachodzących w naszym otoczeniu. Jednak to co się dzieje w ludzkim ciele, nie pozostaje obojętne dla naszego sposobu myślenia. Po przejściu kilkuset metrów zaczynamy odczuwać pierwsze zmęczenie i wchodzimy w stres nadmiaru bodźców i niedoboru energii. Zwalniamy tempo marszu, unikamy patrzenia na przydrożne zjawiska i spacerujące osoby.

          Ze zmęczenia instynktownie siadamy na ławce lub narzucamy sobie równomierne tempo powrotu do domu. Osoby, które nas znają i mogą zaczepić, wywołują w nas specyficzny lęk. W poszukiwaniu spokoju i aby uniknąć rozmowy, odwracamy głowę i udajemy, że jesteśmy zamyśleni. Po kilku minutach odpoczynku znowu rozpiera nas energia. Podrywamy się do marszu, badawczo rozglądamy się, wyrażamy chęć porozmawiania ze spotkanymi osobami.


        Stres adrenalinowy odczuwamy, gdy patrzymy na olbrzymie budowle, pędzący sznur ryczących na autostradzie samochodów, olbrzymie pracujące maszyny – gigantyczne samoloty, statki, dźwigi. Podniecamy się widokiem piramid, wysokich wież, olbrzymich mostów. Z przerażeniem patrzymy także na wysokie góry, olbrzymie głazy, strome uskoki i wodospady, wzburzone morza, olbrzymie rośliny, dzikie zwierzęta. Tęsknimy za groźnymi, zjawiskami  przyrodniczymi i zaczynamy wchodzić z nimi w kontakt. Czujemy potrzebę podróżowania i odwiedzania nieznanych, groźnych i niebezpiecznych miejsc.

       W stresie noradrenalinowym inspiruje nas i stresuje puste olbrzymie morze, bezludna szeroka  pustynia, milcząca kosmiczna otchłań, pusty i czysty horyzont, opustoszałe miasto, rozległe łąki, widok małego, samotnego grobu, nieżyjący mały ptaszek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz